|
Zamieszanie wokół zakupu i cumowania w Ustce jachtu, którym znana ustecka żeglarka opłynęła świat było medialnym biciem piany. Od razu można się było spodziewać, że propozycja przedstawiona przez Nataszę Caban dotyczącą wykupienia jachtu od jego właściciela, sprowadzenie go do Polski z Honolulu na Hawajach, gdzie obecnie cumuje i utrzymanie, a jeszcze do tego koszty wykorzystania wizerunku żeglarki przerośnie możliwości budżetu miasta. Poza tym takiego wydatku nie ma w planach finansowych miasta. Ale rozmawiać o pomyśle trzeba. Gdynia ma swój żaglowiec Dar Pomorza cumujący przy redzie gdyńskiego portu, Ustka mogła mieć jacht, którym kobieta, ustczanka opłynęła świat. Do tego atrakcja, jaką zyskałaby Ustka w postaci rejsów wycieczkowych jachtem po morzu. Czy władze miasta znajdą pieniądze na zakup i utrzymanie jachtu? Rozmowy z panią Nataszą trwają. Jest to jeden ze sposobów na wydłużenie promocji naszego miasta, który to proces pani Natasza rozpoczęła blisko dwa lata temu. W ogólnopolskich mediach co najmniej kilkakrotnie można było usłyszeć o samotnym rejsie żeglarki z Ustki. Taka promocja jest nie do przecenienia. Można by ten proces medialnej promocji wydłużyć, ale jak zawsze braki finansowe i kryzys dają znać o sobie. Czas pokaże, czy sukces żeglarki potrafimy medialnie wykorzystać dla dobra miasta i jego mieszkańców. Jacht o nazwie Tanasza Polska, którym Natasza Caban opłynęła świat miałby kosztować sto dwadzieścia tysięcy złotych plus koszty transportu do Polski oraz koszt remontu. Do tego dochodzą koszty umowy z Nataszą Caban na wykorzystanie jej wizerunku, co daje sumę trzystu dwudziestu pięciu tysięcy złotych. Czy znajdą się sponsorzy, zanim właściciel nie rozmyśli się, lub jachtu nie kupi ktoś inny?
|