NOCLEGI
 
 
Noclegi w ...
Strona Główna
Ustka
Orzechowo
Przewłoka
Poddąbie
Rowy
Duninowo
Wodnica
Machowino
Machowinko
Poleć nas znajomym


Nowości
Administracja
Oferta/Regulamin
Dodaj obiekt
Moje ogłoszenie
Napisz do nas
Wszystkie artykuły
LINKI
Mapa serwisu
Polityka prywatności
Logowanie





Nie pamiętam hasła
Legenda o Ustce
 

 

Herb Ustki
Herb Ustki

 

 

 

Legenda o  Ustce

     Dawno, dawno temu, kiedy Pomorzem, ba całym światem władał wszechwidzący bóg o czterech twarzach – Światowit, w małej nadmorskiej osadzie rybackiej zwanej przez mieszkańców  Orzechowem mieszkała młodziutka córka rybaka  – Dobrogniewa. Bawiła się z rówieśnikami, również dziećmi  rybaków  baraszkując  na plaży wysłanej bialutkim piaskiem. To zbierała muszelki, to budowała z dziećmi fortyfikacje z mokrego piasku, które na czas zabawy były ich domem i królestwem na niby.


   Czasami pod koniec lata dzieci zbierały smaczne orzechy w okolicznych zagajnikach, a jesienią żołędzie, buczynę i grzyby, żeby zimą w sztormowe dni matka mogła przygotować coś do jedzenia.
  Niekiedy pomagała matce w reperowaniu sieci, patroszyła i przygotowywała ryby do wędzenia lub suszenia. Czasem wędrowała z matką przez pobliskie wioski z koszem ciężkim od ryb, by wymienić je u kmieci na zboże  lub chleb. Ciężkie i biedne było ich życie, ale przecież w ich osadzie wszyscy właśnie tak żyli. Nie wiedzieli, że można żyć inaczej, wygodniej i bezpieczniej. Mieszkańcy schowani za obwarowaniami grodów nie byli aż tak narażeni na ataki Wikingów  napadających czasami na te okolice. Dobrze, gdy biedni mieszkańcy tracili żywność, której potrzebowali Wikingowie. Gorzej, gdy zabierali do niewoli …


   W obronie swojego mienia i wolności rodziny oddał życie już niejeden mieszkaniec walcząc z napastnikami.   Toteż męska część mieszkańców  prócz rybackiego rzemiosła wprawiała się również w wojennym fachu. Szczególnie młodzi chłopcy chętnie wymachiwali szablami własnoręcznie wykonanymi z orzechowych prętów, strzelali z łuku do kaczek i dzikich gęsi siadających w czasie wiosennych i jesiennych przelotów na odpoczynek na morskim brzegu i plaży. Polując ćwiczyli się więc w wojennym rzemiośle jednocześnie wzbogacając swój jadłospis.
   Tymczasem wśród męskiej części lokalnego społeczeństwa dorastał młody Rybosław. Coraz mniej czasu mógł poświęcać na zabawę z rówieśnikami odkąd skończył dziesięć lat. Coraz częściej ojciec zabierał go do łodzi na codzienny połów. Wiosłował więc z ojcem całymi dniami, a dłonie twardniały od wioseł, wyciągania sieci i słonej, morskiej wody.


  Mężniał  w oczach i wyrastał na silnego,  przystojnego mężczyznę o łagodnym usposobieniu, miłym uśmiechu, oczach błękitnych jak morskie fale,  włosach złocistych jak piasek plaży. Lubily go dziewczęta i często zerkały na niego, gdy z  ojcem naprawiał sieci czy nosił do wioski ryby.  Gdy wieczorem po udanym połowie zasiadali koło ogniska rozpalanego na środku wioski, żeby poucztować wspólnie, pobiesiadować, potańczyć, nacieszyć się z udanego połowu i z tego, że łaskawy Światowit pozwolił szczęśliwie wrócić do rodzinnej wioski,  każda z nich chciała usiąść jak najbliżej Rybosława.  Poczuć jego ciepło i jakieś tajemnicze dobro oraz  energię emanującą od niego.
  Tymczasem on najchętniej przebywał w pobliżu jasnowłosej Dobrogniewy. Ścigał ją wzrokiem i myślami, chciał żeby usiadła przy ognisku obok niego, ale ona jak zawsze skromna i poczciwa siadała z dala od ognia  ustępując miejsca starszym od siebie.
 
   Tak dorastali Dobrogniewa i Rybosław. Lata mijały, a oni coraz bardziej czuli potrzebę przebywania w swoim towarzystwie. Dobrogniewa  wypiękniała, gęste jasne włosy wypalone nadmorskim słońcem połyskiwały jak łan pszenicy przed żniwami w upalny lipcowy dzień. Splatała je czasami w gruby warkocz sięgający do paska lnianej sukienki wybielonej na słońcu. Jej oczy lśniły tysiącami iskierek, gdy patrzyła na miłego jej sercu Rybosława. Czerwone, kształtne usta rozchylały się delikatnie i bezwiednie jakby zachęcając do pocałunku, gdy patrzyła na niego. Była piękna, a jednocześnie skromna i zwyczajna.


  To właśnie z powodu jej pięknych ust niektórzy mieszkańcy zamiast wołać na nią Dobrogniewa  zaczęli mówić na nią Ustka. I tak już zostało. Rybosław jednak nie poddawał się panującym w osadzie trendom i nazywał ją po swojemu. Gdy była w dobrym nastroju mówił na nią Dobrusia, gdy czasami spóźniał się na spotkanie i była zła, mówił do niej Gniewusia. Coraz częściej  wolne chwile spędzali razem, razem naprawiali sieci.  Dobrogniewa – Ustka  przynosiła mu wodę do picia gdy pracował na plaży przy budowie własnej łodzi do połowu ryb. Był już dorosły, a każdy dorosły  myślący o założeniu własnej rodziny musiał być samodzielny. Inaczej rodzice Dobrusi – Ustki nie oddadza mu jej za żonę. Starał się więc, dłubał w grubym pniu swoją własną łódkę, a razem z ukochaną tkali własne sieci do połowu ryb.
  

  Nadszedł wreszcie długo oczekiwany dzień, kiedy młody Rybosław  wypłynął na samotny połów, by złowione ryby podarować rodzicom swojej ukochanej w dowód tego, że jest w stanie utrzymać ich dwoje, a w przyszłości gwałtownie powiększającą się rodzinę.
   Rybosław zepchnął swoją łódź do wody, wskoczył do niej i zanim chwycił za wiosła, popatrzył w stronę brzegu, gdzie stała jego Dobrogniewa zwana przez okolicznych mieszkańców Ustką z racji jej wyjątkowej urody. Ta pomachała mu z uśmiechem. Powiosłował więc żwawo kierując łódkę w stronę słońca wschodzącego w miejscu, gdzie woda styka się z niebem. Ustka stała długo patrząc na oddalającą się łódź ukochanego i coraz większy niepokój zaczął wypełniać jej serce.  Ledwo się rozstali, a już za nim tęskniła? Nie wiadomo. 
  

Dzień dobiegał końca. Słońce chyliło się ku zachodowi, część jego czerwonawej tarczy schowała się już w morskiej wodzie.  Morze szumiało monotonnie i uspokajająco. Ustka ciągle wpatrzona w horyzont wypatrywała łodzi Rybosława. Niepokój stawał się coraz większy. Obawiała się, czy ukochany złowił cokolwiek, czy nic mu się nie stało, czy morskie potwory  o których słyszała tyle legend nie zrobiły mu krzywdy? Czy nie napadli go piraci, albo Wikingowie? Niech już wraca, nawet bez ryb, ale niech wraca – myślała. 


Tymczasem  Rybosław  wyciągnąwszy sieć pełną  ryb, postanowił ponownie ją zarzucić. Było jeszcze dość wcześnie. Do brzegu, którego zarys widział na horyzoncie  dopłynie choćby nagle pogoda się  zmieniła. Znowu wyciągnął pełną sieć. Łódka ledwo unosiła się na wodzie obciążona do granic możliwości.
No teraz na pewno rodzice Dobrusi – Ustki nie odmówią mi jej ręki – pomyślał zadowolony z wyjątkowo obfitego połowu.
  

Nagle łódka zachwiała się  mimo braku fali,  jakby ktoś potężny niewidzialną siłą nacisnął mocno na burtę łodzi. Zanurzyła się w wodzie, wyprostowała, zachwiała ponownie. Do środka łodzi nalało się  trochę wody. To wystarczyło, by przeciążona łódź zaczęła powoli znikać w morskich  głębinach. Rybosław postanowił ratować się. Chwycił drewniane wiosło, dzięki któremu unosząc się na powierzchni zamierzał dopłynąć do brzegu. Jednakże nogi utkwiły w zwojach zebranej właśnie sieci. Próbował uwolnić się, wierzgał nogami, ale to powodowało, że jeszcze bardziej zaplątywał się w sieć,  którą tak misternie wspólnie z Ustką utkali. Zanurzał się wraz z łodzią coraz głębiej i głębiej w coraz bardziej ciemną wodę…
 

Patrzący na tą scenę  bóg Światowit o czterech twarzach podniósł do góry w geście tryumfu swój trójząb, którym przed chwilą wywrócił łódkę Rybosława. Nie dostanie Ustki za żonę!  Ja jako bóg nie mogę połączyć się z żyjącą istotą ludzką, ale kochając tą piękną i czystą Dobrogniewę – Ustkę  nie pozwolę, by mi ją zabrał jakiś śmiertelnik – myślał.


   Nazajutrz Ustka znowu wyszła na pobliski klif. Znowu wypatrywała oczy, a łzy rozpaczy wypływały z jej błękitnych jak pogodne niebo oczu. Od dnia, kiedy ostatni raz widziała swojego Rybosława codziennie wychodziła na plażę w nadziei na spotkanie. Jej łzy spadały na piasek plaży przesiąkając go, aż w końcu wypłynęły w postaci niewielkich strumyków wpływających do morza. (Jeden z nich do dziś wpływa do morza w okolicach Orzechowa).
Nikt już nie widział uśmiechu na pięknej twarzy Ustki. Zasmucona, zrozpaczona, weszła pewnego dnia do wody, wypatrując na horyzoncie znajomego kształtu łodzi Rybosława. Wchodziła do wody coraz dalej i dalej, jakby chciała zbliżyć się do horyzontu.  Jakby to on skrywał wizerunek łodzi jej ukochanego. Nagle pod stopami zabrakło miałkiego piasku. Zapadała się w wodę, zakryły ją fale …


Ustka poczuła otulającą ją błogość. Jakby jedwabna, chłodna i delikatna pierzynka  z morskiej pianki otaczała jej ciało. Chciała iść dalej  lecz nie mogła poruszać nogami. Popatrzyła w dół i ze zdziwieniem zobaczyła, że jej piękne długie nogi złączone są razem, jakby zrosły się nagle i pokryła je rybia łuska.  A tam, gdzie do niedawna były jej stopy pojawił się rybi ogon.


    Tak oto zazdrosny o miłość Ustki do Rybosława  Światowit  zamienił ją w syrenkę, która pojawia się podobno samotnie na plaży koło Orzechowa by sprawdzić, czy nie wrócił jej Rybosław.


  Każdy  kto wieczorową porą spotka wychodzącą z wody piękną nieznajomą może być pewien, że to legendarna Ustka. Stąd to w herbie Ustki syrenka Dobrogniewa zwana Ustką z racji jej pięknych ust, a każdy  kto zamoczy nogi w orzechowskim strumyku powstałym w miejscu, gdzie na piasek upadły łzy stęsknionej Ustki, może zostać nagle porażonym przez  wielkie uczucie – miłość.
 
   Było to dawno temu, kiedy zazdrośni bogowie władali ziemią. Teraz to inne czasy.

Nie bójcie się więc miłości.  Wejdźcie śmiało do orzechowskiego strumienia, a może i was ogarnie to niesamowite uczucie…

 

 

  Autor - Anastazjusz                                                    

Łzy Ustki. Tutaj piękna Ustka -Dobrogniewa wypatrywała ukochanego Rybosława wypłakując oczy.To tutaj wypływają źródła Bałtyku ...
Ustka - źródła Bałtyku. To tutaj Pięknousta Dobrogniewa zwana Ustką wypłakiwała oczy za ukochanym Rybosławem...
Ustka źródła Bałtyku
Ustka - źródła Bałtyku. To tutaj Pięknousta Dobrogniewa zwana Ustką wypłakiwała oczy za ukochanym Rybosławem...

 

 

Łzy pięknej Ustki przesiąknęły piasek plaży i wypłynęły w postaci strumyków krystalicznej wody
Łzy pięknej Ustki przesiąknęły piasek plaży i wypłynęły w postaci strumyków krystalicznej wody wpływajacej do morza
 
POLECAMY NOCLEGI
Ustka. Willa "Janina"
Pokoje u Antoniny
Ustka."Pod Trójką"
Ustka apart. "Joanna"
Gościmy
 
Top! Top!